Zdrowe dziecko i szczęście w rodzinie

Opublikowano w Świadectwa

O tym jak wspólnotowa modlitwa wstawiennicza wyprosiła u Boga szczęśliwe rozwiązanie, zdrowie dla dziecka oraz szczęście w rodzinie.

W zeszłym roku o tej porze, z powodu wysokiego ciśnienia, leżałam pod kroplówką, w szpitalu na oddziale patologii ciąży. W rozpoznaniu napisano: zagrażająca zamartwica wewnątrzmaciczna płodu. Kiedy trafiłam do szpitala nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji. Przez całą ciążę czułam się raczej dobrze, ciśnienie było nienajgorsze, ale właśnie pod koniec wzrosło ono bardzo mocno a leki pomagały tylko na godzinę. Ostatecznie ciąża została zakończona cięciem cesarskim w 33 tygodniu. Synek urodził się zdrowy, silny, potrafił samodzielnie oddychać (w poprzednim szpitalu przewidująca pani doktor podała mi zastrzyki na szybszy rozwój płucek). W inkubatorze spędził krótki czas, tylko tyle aż jego organizm nauczył się samodzielnie regulować temperaturę ciała. Olek był też karmiony sondą, bo nie miał odruchu ssania – zabrakło nam jednego, dwóch tygodni. I to był jedyny powód dla którego musiał zostać w szpitalu jeszcze 1,5 tygodnia – musiał nauczyć się pić z butelki. Poza tym był zdrowy i nie potrzebował też antybiotyków.

Wiem, że wiele osób w tamtym czasie się za nas modliło: rodzina J, wspólnota J. Jak znam życie to pewnie jeszcze gdzieś w Polsce jacyś nieznani mi ludzie J. Bo tak to działa, że jak ktoś wypuści smsa, że potrzebna jest modlitwa to rozchodzi się to migiem i mało kto się zastanawia czy to nie jest jakieś naciąganie.

Przez cały ten czas pobytu w szpitalu byłam bardzo zdenerwowana. Chociaż dostawałam od wielu osób zapewnienia o modlitwie cały czas byłam bardzo niespokojna. Chciałam, żeby to się skończyło i chciałam wrócić już do domu. I chyba z powodu tego mojego nastawienia, owoce tej modlitwy mogłam zobaczyć i ocenić dopiero po powrocie do domu, po pewnym czasie, kiedy uspokoiłam się i zobaczyłam, że Olek fajnie się rozwija, że nie ma u niego żadnych większych objawów wcześniactwa i że jestem w stanie sama go wykarmić. Pojawiały się wtedy w telewizji doniesienia o matkach z problemami ciążowymi jak moje, które nie miały tyle szczęścia co ja z Olkiem. Wtedy dopiero dotarło do mnie jak to mogło się skończyć. Zobaczyłam, że przez cały ten czas byliśmy pod niebiańską opieką.

Dodatkowo wyraźnie zobaczyłam jak ta modlitwa wpłynęła również bardzo dobrze na naszą rodzinę. Poukładało i wyjaśniło nam się wiele spraw i ogólnie mamy się lepiej.

Chciałabym jeszcze raz podziękować wszystkim modlącym się, wzdychającym do nieba, wielbiącym Boga w  naszej intencji. Nie mam nic czym mogłabym się wam odwdzięczyć za wasze modlitwy, dlatego proszę Pana Boga niech was, waszych bliskich i wasze sprawy otoczy szczególną opieką, abyście mogli w najtrudniejszej sytuacji czuć się bezpiecznie i byli pewni Jego obecności przy was.

Karina

Kontakt

tel. 530 109 851
email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

Nr konta: 15175000120000000037744085

Szybki dostęp