Wszystko pochodzi od Boga

Opublikowano w Świadectwa

Mam na imię Krystian, jestem ojcem wielodzietnej rodziny. Razem z żoną wychowujemy dziesięcioro dzieci. Chcę Wam opowiedzieć o mojej przygodzie z Jezusem, o trudach, upadkach i spotkaniu z Jezusem.

Od dziecka chodziłem do kościoła, lecz było to chodzenie nie z potrzeby, ale z obowiązku. Mój udział we mszy był byle jaki, a jak już zgrzeszyłem, to nie przyjmowałem Komunii i długo zwlekałem ze spowiedzią. 

Założyłem rodzinę. Bóg mi błogosławił – urodziły się dzieci. Zdrowe, mądre, wspólnie z żoną wychowaliśmy je w wierze katolickiej. W 1988 roku zatrułem się tlenkiem węgla i byłem bliski śmierci, ale widocznie Bóg chciał, żebym jeszcze trochę pożył.

Życie płynęło dalej, rodzina się powiększała, a ja zacząłem oddalać się od Boga. Grzeszyłem coraz bardziej: hazard, alkohol były na porządku dziennym, w krótkim czasie przegrałem dobrej klasy nowy samochód osobowy wrzucając pięciozłotówki do maszyn w różnych lokalach. Żona, kiedy to wspomina, mówi, że byłem jakby opętany. A ja naprawdę tak się czułem, jakby kierował mną diabeł. Nawet chciałem popełnić samobójstwo, żeby ten koszmar się skończył. Ale czułem respekt przed Bogiem. Bałem się, że zgrzeszę jeszcze bardziej odbierając sobie życie. Po popełnieniu jakiegoś grzechu przychodziła skrucha i mówiłem wtedy do Boga: „Boże, co ja wyprawiam?” W tamtym okresie myślałem tylko o sprawach przyziemnych. Jak napełnić brzuch, jak się wzbogacić, rozkręcić kolejny interes – nie myślałem o Bogu.

W 1999 roku za namową żony pojechałem na leczenie odwykowe od alkoholu. Tam po spowiedzi pierwszy raz odczułem spokój i mogłem przespać całą noc. Mój powrót duchowy trwał jeszcze długo, bo dopiero po kolejnych czterech latach usłyszałem świadectwa podobne do mojego. Mówili je młodzi ludzie, którzy byli w wieku moich dzieci. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem wezwanie: „kto chce oddać swoje życie Jezusowi niech wyjdzie na środek sali i pomodli się z razem z nami”. Wyszedłem, pomodliłem się i przyjąłem Jezusa jako swojego osobistego Zbawiciela i Pana.

Wiele od tego czasu się zmieniło – przestałem się martwić o jutro i codziennie dziękuję Bogu za dar życia, za to, że zaspokaja potrzeby naszej dużej rodziny. Modlitwa sprawia mi radość, nie wstydzę się swojej wiary, przyłączyłem się do grupy podobnych mi ludzi w sąsiedniej parafii. Od 2000 roku nie piłem żadnego alkoholu, na trzeźwo też można się dobrze bawić, nie ciągnie mnie do żadnych gier hazardowych.

Z moich przeżyć wyciągnąłem taką naukę: ”cokolwiek posiadamy, wszystko od Boga pochodzi, począwszy od daru życia aż po pracę własnych rąk”. Dlatego daję to świadectwo, aby nigdy o tym nie zapominać i oddawać należną Mu chwałę i cześć. Zrozumiałem, że życie mamy dane po to, aby móc znaleźć w Bogu swoje szczęście i odkryć, jak On jest dla nas dobry.

Krystian

P.S. Przeczytaj również świadectwo Rafała.

Kontakt

tel. 530 109 851
email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

Nr konta: 15175000120000000037744085

Szybki dostęp